Archiwum | Kwiecień, 2011

Bioart Kosałki w Bombie

29 Kwi

Jerzy Kosałka, „Bioart i inne prace”
Wernisaż: 1 kwietnia 2011, godz. 20.00
Wystawa potrwa do 30 czerwca 2011
Klub Bomba, Kraków
Plac Szczepański 2/1

Jerzy Kosałka i bioart? To brzmi dziwnie i podejrzanie. To wrażenie nie opuściło mnie także po obejrzeniu wystawy z klubie Bomba, z której zamieszczam kilka beznadziejnych zdjęć. Tylko takie mam 😮

Wystawa o bioarcie Kosałki jest dziwna, bo wyjątkowo nie bioartowa. W Bombie znajdziemy kilkanaście prac artysty, powtykanych w różne kąty klubu. Czasami trudno je wypatrzyć, dlatego niezbędny jest spis prac ze wskazówkami odnośnie lokalizacji (bar, głośnik, mała wnęka tuż obok drzwi itp.). Wszystkie prace są dosyć paradoksalne: na głośniku siedzi wypchany kociak, wśród kamulców na ścianach jeden krasnal gwałci drugiego, gdzie indziej skaczą mikro-kozy, a wystawionej na pokaz „Damie z łasiczką” zwierzątko wyrwało się z płótna. Na głównej ścianie wirują, zainstalowane w dziwnej konstrukcji, paprotki. Gdzieś wisi tandetny obrazek z pejzażem wiejskim. Do tego wszędzie pełno Kosałkowych gadżetów, puszek z napisem „Cosałka”, plakatów; jest i szyld dumnie wiszący nad wejściem. Dziwne, prawda? A jednak jakoś można to umiejscowić w refleksji nad obrazem natury, jaki kreuje się w głowie człowieka. Poniżej zamieszczam zdjęcie stron z katalogu reklamowego, który znalazłam dziś rano u nas w kuchni:

Zdjęcie jest trochę niewyraźne, zacytuję więc kilka opisów do poszczególnych produktów:

Czujnik ruchu „Dzik Winnie”

Najdrobniejszy ruch wokół domu? Dzik Winnie już zawiadamia wesołym chrumkaniem o odwiedzinach! Wykonany ze sztucznego kamienia. Wymiary….. (cena: 29.99zł)

Solarne grzybki, 4 sztuki

Starannie malowane grzybki, które rosną przez cały rok! Panel słoneczny umieść na ziemi i rozmieść grzybki (każdy z jednym jasnym światłem LED, o wysokości 11 cm) w doniczkach lub na trawniku.

NOWOŚĆ: Szpieg w ogrodzie

„Dzień bez obserwacji jest dniem straconym” – oto motto tego czujnego jegomościa. On zawsze wie, co dzieje się w okolicy! Będzie ozdobą przy żywopłocie za ogrodzeniem lub balkonową balustradą. Popiersie ze sztucznego kamienia, starannie wykonane. Odporne na każdą pogodę, ze szpikulcem do wbicia w ziemię.

Oprócz szpiega, grzybków i dzika mamy także do wyboru dekoracyjne wiewiórki, solarne słoneczniki („Wyrafinowana dekoracja: kwiaty świecą na zmianę!”), wiatrak z solarnym podświetleniem, biedronki i gąsienice.

Gdybym miała poszukać jakiegoś klucza do odczytania wystawy Kosałki, porównałabym ją właśnie z takim katalogiem, gdzie możemy sobie kupić różne, nieco kiczowate i paradoksalne zamienniki  natury: sztuczne zwierzątka zamiast prawdziwych, rośliny-lampki, a nawet sztucznego sąsiada (!). W pracach Kosałki natura jest kulturowym konstruktem, zbiorem społecznych dziwactw i śmiesznostek. Jednak jego prace różnią się od produktów w katalogu tym, że niejako wyrwały się spod władztwa człowieka. Paprotki wirują (wariatki?) na ścianie, krasnale uprawiają seks (jak to wystawić na ogródku?), łasiczka, jeden z symboli Krakowa, uciekła z obrazu i perfidnie się do nas śmieje. Można powiedzieć, że my sami nie panujemy nad naszymi dziećmi, które przecież stworzyliśmy, żeby było nam wygodniej i lepiej…

Reklamy

Marek Noniewicz – Zarys biologii fantastycznej

29 Kwi

Wystawa w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu

Marek Noniewicz – Zarys biologii fantastycznej

 26.04 – 10.05

W obszarze mojej aktywności – mówi Marek Noniewicz – znajduje się głównie fotografia. Jestem przekonany, że sposób zapisu odzwierciedla proces myślenia o obrazie; stąd też częściej sięgam po dawne techniki, starając się ożywić mit próbuję znaleźć dla niego współczesny kontekst.(…) Wielki format kondensuje energię zapisu, a fotografia otworkowa poszerza granice percepcji. Nieodwracalność i nieustanne przeobrażenia procesów srebrowych są w jakiś sposób tożsame ze zmiennością świata przyrody. To, co staram się rejestrować, to przebieg tych zmian. 

Zarys biologii fantastycznej to jeden z projektów artysty, który powstaje w związku z refleksją na temat kondycji fotografii, widzianej przez niego jako przedmiot – coś, co byłoby w stanie oprzeć się nieskończonej reprodukcji. Każda z fotografii z tej serii jest unikatową odbitką wykonaną na ręcznie czerpanym papierze z fragmentami roślin, pokrytym emulsją fotograficzną.  
Marek Noniewicz jest absolwentem fotografii na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (1999), Artystycznego Konserwatorium w Ostrawie (Czechy, 1995) oraz biologii na UMK w Toruniu (1997). Od 2001 roku prowadzi autorskie warsztaty fotograficzne, jest członkiem rzeczywistym ZPAF
 

Sztuka o naturze vs. sztuka natury

29 Kwi

W marcu pracowałam nad zagadnieniem sztuki zwierząt, pisząc pracę o „sztuce” psa Pimpka. I o ile samo stwierdzenie,  że coś zwierzęcego jest sztuką, może wywołać lawinę dyskusji, o tyle, w trakcie moich podróży w kwietniu mogłam się przekonać,  że jednoznaczne określenia „tak, to nie jest sztuka” lub „jak możesz twierdzić, że to nie jest sztuka?!”, w pewnym momencie wyprowadzą każdego na manowce. Wolfgang Welsch w swoim traktacie o estetyce zwierząt podkreślał, że traktując doznanie estetyczne jako doświadczenie wspólne wszystkim gatunkom na ziemi, możemy mówić o pewnym rodzaju estetyki zwierząt i roślin. Czy więc fascynujące kształty koralowca możemy uznać za sztukę koralowca? A wykwintne gniazdka altannika lśniącego, ptaszka zamieszkującego lasy i dżungle wschodniej Australii – czy możemy dopatrzyć się w nich estetycznych wartości, fundamentalnych dla pojęcia sztuki? Idąc za myślą, Welscha, tak.

Estetyzującą aktywność zwierząt i roślin warto zestawiać z ludzką działalnością – bo czemu mamy wyłączać ludzi z tego obiegu? Popatrzmy na przykład na to zdjęcie trzcin.

Następnie porównajcie je z „Instalacją II OO” Boba Verschuerena, zajmującego się sztuką z kręgu land artu.

Odrobina informacji o Verschuerenie, ze strony Digital Consciousness:

„Born in Brussels on 23rd October 1945, Bob VERSCHUEREN is a self-taught artist. With great humour, love and respect, he has become a « sculptor of the ephemeral » and a dream builder. Since 1978, Bob VERSCHUEREN has been working in and with Nature.

After playing with the wind and the elements in vast natural sites (the Windpaintings 1978-1985), the artist began further concentrating on his plant installations (since 1985) and on Nature as a material ; twigs, branches, leaves, pine needles, moss, sand, seaweed or even citrus fruit or potato peelings… when it comes down to it, ordinary materials.

By practising a sort of « amnesia culture », during his walks, the artist rediscovers the plants as though he had never seen them before. After collecting them, he carefully observes them, as it is their shape, structure and texture that guide his hand and spontaneously impose on the work according to the chosen location.

A teraz zdjęcie „storczykowej łąki”:

oraz praca „Kleine Kuppel” Christiane Lohr, niemieckiej artystki pracującej we Włoszech i Niemczech:

Jej prace można zobaczyć na wystawie „Statek kosmiczny: Ziemia” w toruńskim CSW, gdzie figurują wśród innych prac związanych z problematyką natury. Strona artystki tutaj.

Pora na architekturę zwierząt. Oto gniazdko ogrodnika brunatnego:

oraz praca „Holy Rope” (1992, Japonia) Patricka Dougherty’ego, rzeźbiarza fascynującego się prymitywną architekturą.

Więcej informacji o artyście znajdziecie na: www.stickwork.net.

Patrząc na takie zestawienie, rodzi się pytanie: czy można i warto analizować sztukę ludzką, biorąc pod uwagę „sztukę” natury? Czy interpretacja „sztuki” natury jest możliwa w ludzkich kategoriach? Czy taki rodzaj analizy wnosi coś do naszych relacji z naturą? Analizując sztukę Pimpka, zaczęłam się zastanawiać, czy można patrzeć na nią poprzez kategorię abjektu – nie po to, by zrozumieć, co Pimpek chciał nam przekazać, lecz by zadać pytanie, czym dla mnie jest pogryziony przez psa koc. Oczywiście, możemy powiedzieć, że to tylko zniszczony koc i nadaje się na śmietnik, ale – kto wie? – możemy też go schować cichcem do sekretnego schowka i traktować jako cenną pamiątkę naszej współegzystencji ze zwięrzęciem….

Wywiad z Eduardo Kacem

27 Kwi


i jeszcze jeden:

Być nietoperzem… Eduardo Kac

27 Kwi

„Darker Than Night” is a telepresence artwork which explores the human-machine-animal interface and telepresence as a means of mediating relations of empathy. In this interactive piece, participants, a telerobotic bat (batbot) and over 300 Egyptian Fruit Bats share a cave at the Blijdorp Zoo in Rotterdam. The cave is dark at all hours and has 15 meters in diameter and 20 meters in height. To see the bats the public peers through a window.

At the exhibition site participants stand outside looking into a spacious man-made „natural habitat”, a dark cave where the batbot continuously sweeps through the space with its ultrasonic emissions. The batbot, the central element of the installation, contains a small sonar unit inside it’s head, a frequency converter to transform bat echolocation calls into audible sounds, and a motorized neck which enables it’s head to spin.

„Zwierzęta w sztuce współczesnej a problem wolności wypowiedzi artystycznej”

24 Kwi

Z bloga Doroty Łagodzkiej:

„Tuż po długim weekendzie zapraszam do Pokoju z kuchnią w toruńskim CSW na mój wykład:

„Zwierzęta w sztuce współczesnej a problem wolności wypowiedzi
artystycznej”

Wykład będzie krytyczną analizą relacji artystów ze zwierzętami w
sztuce współczesnej w kontekście etyki antygatunkowizmu, ze wskazaniem
na sytuacje konfliktu wartości artystycznych i etycznych. Omówione
zostaną wybrane praktyki artystyczne, poprzez które w sztukę zostają
uwikłane zwierzęta, stając się materiałem sztuki, jej
współuczestnikami lub twórcami.
Wykład poprzedzi projekcja filmu krótkometrażowego „Stan Oblężenia” (reż. Xavier Bayle, muz. Rafal Iwański a.k.a. X-NAVI:et, montaż: Anna Pilewicz. 20′ Hiszpania-Polska 2011), a wszystkiemu towarzyszyć będzie rynek wymiany, którego regulamin można znaleźć na stronie Wegetoruń.pl.. Na koniec – wegański poczęstunek! Wydarzenia te odbędą się w ramach Tygodnia Weganizmu.”

Swoją drogą, wszystkim, którzy jeszcze go nie znają, serdecznie polecam lekturę bloga  Nie-zła sztuka. Dorota Łagodzka jest młodą krytyczką i historyczką sztuki, feministką i wegetarianką. Obecnie współpracuje z Galerią Sztuki Wozownia w Toruniu i pisze doktorat o zwierzętach w sztuce współczesnej.

Critical Art Ensemble & Beatriz da Costa

17 Kwi

GenTerra is a performance by Critical Art Ensemble and Beatriz da Costa. GenTerra is the name of a fictitious company dealing with „transgenics” – the isolation of one or more genes from one or more organisms to create another, new organism. Products created through this process – for example, transgenically modified foods – have often caused controversy. GenTerra claims to produce organisms that help solve ecological or social problems.

GenTerra is essentially participatory theatre. On entering the space, the public is invited to discuss the facts and issues surrounding transgenics with the artists and scientists, who are dressed in white lab coats. Materials are provided to allow people to make and store their own transgenic bacteria. Visitors become actively involved in the area of risk assessment.
By setting itself up as a corporation driven by profit but also by a sense of social responsibility, Critical Art Ensemble’s Genterra highlights the complex relationship between for-profit ventures and the ethical considerations involved in transgenics research and product development. The project aims to make the general public more aware of transgenics, and the facts and fictions that surround it.

GenTerra was created in consultation with Dr. Bob Ferrell, Department of Genetics, University of Pittsburgh, and Linda Kauffman, Department of Molecular Biology, the Mellon Institute, along with Beatriz da Costa, Robotic Art Researcher, Carnegie Mellon University, Semi Ryu and Garth Zeglin, Robotics Consultants, Carnegie Mellon University.

Presented in the UK by The Arts Catalyst at:

GALLERY OLDHAM, Oldham, Greater Manchester, UK
5 October 2002

NATURAL HISTORY MUSEUM, Cromwell Road, London SW7, UK
20 – 21 June 2003

The film was made at the performance at Gallery Oldham.